PODZIEL SIĘ

Te dwa zabiegi chodziły mi już po głowie od dawna – w celu poprawy jakości skóry i ujednolicenia jej kolorytu. Nie myślałam tylko, że… zostaną mi wykonane podczas jednej wizyty w salonie! Działo się, oj działo się!

dr Agnieszka Zwolińska-Bernat, lekarz medycyny estetycznej z Instytutu Sharley
dr Agnieszka Zwolińska-Bernat, lekarz medycyny estetycznej z Instytutu Sharley

Laseroterapia

Laserem frakcyjnym miałam kiedyś usuwane punktowo przebarwienie. Sam zabieg wspominam jako dość bolesny (mimo znieczulenia), choć efekt był doskonały. Dlatego gdy dr Agnieszka Zwolińska-Bernat, lekarz medycyny estetycznej z Instytutu Sharley, zaproponowała mi laserowy zabieg na całą twarz, byłam, hmm, podekscytowana i jednocześnie lekko przestraszona – głównie odczuciami, jakie mnie czekają. Ależ się myliłam! Skóra posmarowana 30-40 minut wcześniej kremem znieczulającym Emla, mało co czuła podczas zabiegu wykonywanego laserem frakcyjnym – mogę to określić co najwyżej jako lekkie pieczenie, a doktor naprawdę pokryła moją twarz impulsami raz przy razie:-)

– Głównym celem lasera frakcyjnego jest pobudzenie naturalnej produkcji kolagenu w skórze, a na efekt trzeba poczekać średnio miesiąc – wytłumaczyła mi dr Agnieszka Zwolińska-Bernat. – Uważa się też, że w czasie jednego zabiegu do pracy pobudzamy ok. 20% kolagenu, dlatego też laseroterapię należy powtarzać 3-5 razy co miesiąc (5 zabiegów na pewno wymagają skóry bardzo zwiotczałe oraz z bliznami). Po takiej serii wymagana jest dłuższa przerwa, oczywiście w czasie tym niezbędna jest ochrona skóry przed słońcem, bo nowy świeży naskórek jest wrażliwy na promienie UV i powstawanie przebarwień. Przy okazji laser powoduje lekki peeling naskórka, wypłyca drobne zmarszczki i ujednolica koloryt skóry.

Odczucia zabiegu laserowego, poza kremem Emla (widać jego białe resztki na twarzy) łagodzi dmuchawa, którą doktor trzyma przy mojej twarzy
Odczucia zabiegu laserowego, poza kremem Emla (widać jego białe resztki na twarzy) łagodzi dmuchawa, którą doktor trzyma przy mojej twarzy

 

Jak działają lasery frakcyjne?

To lasery, które nie działają na skórę jednorodnie na całej powierzchni, ale „dziurkują” ją tysiącami mikroskopijnych kolumn. Wokół tych kolumn skóra pozostaje zdrowa i nienaruszona, co prowadzi do szybszego gojenia się uszkodzeń. Na rynku stosowane są frakcyjne lasery ablacyjne – czyli takie, które powodują odparowanie naskórka (co skutkuje dłuższym okresem rekonwalescencji – zwykle wykonuje się tutaj jeden zabieg) oraz nieablacyjne – które działają wewnątrz skóry i stymulują w niej procesy naprawcze, ale nie naruszają przy tym zewnętrznej warstwy naskórka (tutaj zabiegi najlepiej powtórzyć 3-5 razy w odstępach comiesięcznych). Do takich laserów należy Fraxel Re:store, jakim miałam wykonywany zabieg w Sharleyu.

 Mezoterapia osoczem bogatopłytkowym

Na ten zabieg kiedyś już prawie się umówiłam, ale… ponieważ mam atopową skórę, wystraszyłam się, że może wywołać w niej jakiś niepożądany stan zapalny. Nic bardziej mylnego – znowu niepotrzebnie się bałam :-). Jest to zabieg wręcz polecany osobom o wrażliwej skórze. – Można go robić przy trądziku, pokrzywkach, nawet w stanach zapalnych skóry przy atopii – mówi dr Agnieszka Zwolińska-Bernat. – Pomaga wszędzie tam, gdzie jest problem z regeneracją i gojeniem się skóry. Jest to zabieg doskonały dla osób w każdym wieku, można go stosować na całą twarz (także pod oczy) i ciało. Najlepiej powtórzyć 3-4 zabiegi co miesiąc.

Jak wygląda zabieg?

Ja miałam wykonywany zabieg Regeneris, nazywany wampirzym efektem, choć wcale nie wygląda się podczas niego jak zalana krwią wampirzyca (zobaczcie na filmiku:-).  Na rynku istnieje już kilka zabiegów tego typu (różnych producentów), ale generalnie metoda jest podobna –  najpierw jest zwykłe pobranie krwi, jak do badania morfologii. Potem strzykawka ląduje w specjalnej wirówce, która w ciągu ok. 5 minut oddziela osocze bogatopłytkowe od białych i czerwonych płytek krwi – osocze ma kolor słomkowy. Następnie lekarz dodaje do niego specjalny aktywator pobudzający płytki krwi do produkcji czynników wzrostu i ostrzykuje takim naturalnym koktajlem twarz, jak w klasycznej mezoterapii. Osocze jest biozgodne z naszym organizmem – dzięki temu jest doskonale tolerowane i bezpieczne. Warto też pamiętać, że stosuje się je w medycynie już od wielu lat – to kolejna metoda, która do medycyny estetycznej trafiła z innych dziedzin i tam została już doskonale przetestowana.

Ostrzykiwanie osoczem bogatopłytkowym. Jak widać po mojej minie, nie jest tak źle, mimo że tuż przed chwilą wykonany był zabieg laserowy. Ostrzykiwanie wykonywane samodzielnie jest prawie bezbolesne (dzięki znieczuleniu), jak każda inna mezoterapia
Ostrzykiwanie osoczem bogatopłytkowym. Jak widać po mojej minie, nie jest tak źle, mimo że tuż przed chwilą wykonany był zabieg laserowy. Ostrzykiwanie wykonywane samodzielnie jest prawie bezbolesne (dzięki znieczuleniu), jak każda inna mezoterapia

Mezoterapii się nie boję, a wręcz lubię:-) Nie przewidziałam tylko jednego – że ostrzykiwanie skóry zaraz po laserze (gdy de facto laser „zżarł” cały krem Emla) będzie, co tu dużo gadać, bolesne! Oczywiście, dałam radę jakoś wytrzymać… 200 nakłuć, najgorzej było pod oczami, bo tam skóra jest cienka, ale łatwo nie było. Piękna aż do bólu – tutaj to określenie się sprawdza:-) Podobnie jak połączenie fraxela z osoczem, dzięki któremu skóra regeneruje się jeszcze szybciej, a efekty są jeszcze lepsze! Rozumiem to jako działanie w dwie strony, takie sprzężenie zwrotne: osocze przyspiesza regenerację skóry po laserze, a laser powoduje, że osocze jeszcze szybciej i intensywniej regeneruje skórę poprzez czynniki wzrostu. Zamierzam więc powtórzyć ten zabieg jeszcze z 2-3 razy, a co!

Odczucia po zabiegu i pierwsze efekty

Kremy przyspieszające gojenie się skóry po zabiegach: Neocica Filorga i Zinalfat
Kremy przyspieszające gojenie się skóry po zabiegach: Neocica Filorga i Zinalfat

Spytacie pewnie, jak było tuż po zabiegu? Nie tak źle, choć na imprezę nie poszłam tego dnia 🙂 Osocze nie ma grudek (tylko idealnie gładką konsystencję) ani właściwości higroskopijnych (jak kwas hialuronowy), dlatego po zabiegu skóra nie jest mocno nabrzmiała ani opuchnięta – właściwie jedyne ślady to te, jakie zostawiło samo jej nakłuwanie. Po laserze była lekko czerwonawa. Przez pierwsze 2-3 dni musiałam mocno ją natłuszczać (specjalny krem dostałam w Sharleyu), a potem przez jeszcze ok. 10 dni stosowałam na dzień i na noc, zamiast normalnej pielęgnacji, krem przyspieszający gojenie się skóry (mam tutaj ulubione dwa: Neocica marki Filorga i Zinalfat, który dzięki lekko zielonkawemu kolorowi tonuje zaczerwienienie).

Było to jednak bardziej działanie profilaktyczne, bo skóra już po ok. 5 dniach od zabiegu była optycznie w porządku (może dosłownie ciut zaczerwieniona), mogłam się  też normalnie malować, a delikatne złuszczanie naskórka u mnie przebiegało prawie bezobjawowo (jedynie widziałam drobinki naskórka na waciku, jak przecierałam rano i wieczorem twarz wodą micelarną). Po tygodniu wyskoczyło mi też trochę więcej krost niż zwykle, ale szybko skóra wróciła do normy i krosty ładnie się zagoiły, nie zostawiając żadnych śladów (aż byłam zdziwiona, to chyba zasługa osocza). A po ok. 3 tygodniach zauważyłam, że skóra ma nie tylko bardziej jednolity kolor, ale też jest bardziej promienna. Super, już nie mogę się doczekać powtórki z „rozrywki” (mimo mocnych wrażeń:-), bo ten zabiegowy duet naprawdę czyni cuda!

Maska z biocelulozy – nowe odkrycie

Maska CelMat z dodatkiem kwasu hialuronowego
Maska CelMat z dodatkiem kwasu hialuronowego

Jest jeszcze jeden produkt – polska nowość na rynku! – który doskonale sprawdza się po zabiegach medycyny estetycznej. To maski CelMat, wykonane z całkowicie naturalnej biocelulozy (patent polskich naukowców!), która już sama w sobie ma działanie lecznicze na skórę (wykonuje się z niej też opatrunki). Bioceluloza jest bardzo wytrzymała i odporna na rozciąganie, cechuje ją wysoka biozgodność (podobnie jak osocze), ma zdolność do stopniowego oddawania wilgoci, chłodzi przyjemnie skórę.

Ja maskę (wzbogaconą kwasem hialuronowym) nałożyłam na twarz dzień po zabiegu, ale można to zrobić nawet tuż po, i to po bardziej inwazyjnych procedurach, w czasie których naskórek jest silnie podrażniany, a nawet naruszany (maski są sterylnym produktem medycznym, a biocelulozę produkuje się zgodnie ze standardami farmaceutycznymi GMP). Maska ma wygodną formę „buźki”, przyjemnie chłodzi, łagodzi rumień, intensywnie nawilża. Trzymałam ją na twarzy prawie 30 minut i widziałam momentalne ukojenie skóry, polecam!

Ty też możesz schudnąć! Metamorfozę możesz przejść w Instytucie Sharley:
www.sharley.pl

Zabieg laserem Fraxel i mezoterapię twarzy osoczem bogatopłytkowym możesz wykonać w Instytucie Sharley. Więcej o zabiegach medycyny estetycznej:
www.sharley.pl/oferta/medycyna-estetyczna/twarz/

PODZIEL SIĘ
Anna Kondratowicz
O urodzie piszę od 20 lat (byłam wicenaczelną magazynu URODA, pisałam dla dwutygodnika VIVA!, prowadzę wydania specjalne PARTY Medycyna Estetyczna). WirtualnaKlinika.pl to portal dla takich kobiet jak ja sama – zainteresowanych profesjonalnymi metodami poprawy wyglądu, które szukają rzetelnych informacji na ich temat i nie chcą ulegać ani modom, ani mitom związanym z tą dziedziną. I traktują zabiegi jako sposób na naturalne podkreślenie urody, a nie jej „przerobienie”. Można się ze mną skontaktować mailowo: redakcja@wirtualnaklinika.pl.