Zabieg: Inno-Exfo Lightening

Gdzie: INSTYTUT SANTHIYA >>>

Testowała: Ania M.

Wrażenia z zabiegu:

Mam dość ciemną karnację, więc przebarwienia nie były bardzo widoczne, były to raczej plamki rozsiane po twarzy, głównie na policzkach i czole – być może to rezultat samodzielnej walki z pryszczami, które co jakiś czas nawiedzają mają twarz. Dawało to wrażenie przyszarzałej, zmęczonej twarzy.

Na początku wykonująca zabieg kosmetyczka przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad i wypełniła ankietę, a potem opowiedziała mi wyczerpująco, na czym polega zabieg, jak wygląda, jak skóra będzie się zachowywała w ciągu najbliższych dni po zabiegu oraz jakie przyniesie efekty w dłuższym czasie. Dowiedziałam się również, jak mam pielęgnować skórę bezpośrednio po zabiegu.

Zabieg rozpoczął się zmyciem z twarzy makijażu,  następnie na twarz został nałożony peeling, który miał na celu dokładne oczyszczenie skóry. Po zmyciu i osuszeniu twarzy oraz zabezpieczeniu wazeliną ust oraz wrażliwych miejsc został nałożony właściwy dla zabiegu preparat, delikatnymi ruchami był wmasowywany w skórę twarzy z pominięciem ust i oczu. W czasie wmasowywania początkowo nie było żadnych odczuć, po chwili czuć było pieczenie i mrowienie, odczucie to jednak nie było bardzo nieprzyjemnie, chociaż z czasem się nasilało. Cały zabieg trwał 20 minut, jednak musiałam pozostać w gabinecie jeszcze 30 minut, żeby pani kosmetyczka mogła ocenić, jak reaguje moja skóra. Po tym czasie kosmetyczka zdecydowała, że maskę mam zmyć o godzinie 16, czyli 2 godziny i 40 minut po nałożeniu!

Preparaty stosowane w zabiegu Inno-Exfo Lightening: peeling (w gabinecie) oraz krem (w domu)

Preparaty stosowane w zabiegu Inno-Exfo Lightening: peeling (w gabinecie) oraz krem (w domu)

Po zabiegu: 

Zgodnie z zaleceniami po zabiegu myłam twarz wodą z szarym mydłem, smarowałam nawilżającym kremem dla dzieci, stosowałam wodę termalną oraz piłam dużo wody i zażywałam witaminę C. W dniu zabiegu, po zmyciu maski, skóra była trochę bardziej napięta niż zwykle, drugiegi dnia napięcie skóry było silniejsze, jednocześnie była zaczerwieniona i swędziała, po smarowaniu kremem początkowo piekła i była zaczerwieniona. Trzeciego dnia (ok. 48 godzin po zabiegu, dokładnie tak, jak zapowiedziała kosmetyczka) skóra zaczęła się łuszczyć – początkowo głównie wokół ust i na policzkach, była zaczerwieniona i szorstka, również piekła po nałożeniu kremu. Czwartego i piątego dnia skóra zaczęła schodzić już z całej twarzy, dzięki czemu napięcie i swędzenie było mniejsze. Jednak ciągle „nowa skóra” była zaczerwieniona i szorstka. A szóstego dnia skóra zaczęła się jakby łuszczyć ponownie, tylko teraz było to bardzo drobne łuszczenie – skóra jest  ciągle sucha, ale już mniej zaczerwieniona i podrażniona. Dla złagodzenia stosuję wodę termalną.

Efekty zabiegu:

Po tygodniu przebarwienia stały się ciemniejsze, a skóra widocznie się złuszczała (ale nie na tyle, aby utrudniać mi codzienne funkcjonowanie). Wtedy moim oczom (i rękom 🙂 ukazała się bardzo rozświetlona i miła w dotyku skóra. Już dawno tak często nie dotykałam swojej twarzy (wiem, że nie powinnam, ale było to bardzo przyjemne) – skóra była gładka, jaśniejsza, odmłodzona, przez cały miesiąc nie używałam i nadal nie używam fluidu, wystarcza krem typu BB, a czasami po prostu zwykły krem nawilżający. Co do przebarwień to, mniejsze jaśniejsze faktycznie zniknęły, niestety te mocniejsze i ciemniejsze pozostały. Ale w trakcie zabiegu zostałam uprzedzona, że najlepsze efekty przynosi seria około 3 zabiegów. Czy poleciłabym ten zabieg? Jak najbardziej! Sama też go z chęcią powtórzę, aby efekty były jeszcze lepsze!

O salonie:

Salon sprawia bardzo dobre wrażenie, jest czysto, przyjemnie, budzi zaufanie. Obsługa jest miła i zainteresowana klientem ale jednocześnie nie jest nachalna  – co w moim odczuciu jest dużą zaletą. Gabinet, w którym odbywał się zabieg, również sprawiał dobre wrażenie, było czysto, sterylnie, nie było zbędnych przedmiotów. Na zabieg przyjechałam trochę wcześniej, zostałam poczęstowana kawą, miejsce, w którym czekałam, było wygodne. Bardzo szczegółowo zostałam też poinformowana o przebiegu zabiegu i o tym, czego spodziewać się później – to ważne.

Instytut Santhiya, www.santhiya.pl

Instytut Santhiya, www.santhiya.pl