Zabieg nawilżający + peeling wodny

Gdzie: INSTYTUT SANTHIYA >>>

Testowała: Beata K.

O skórze:
Po wakacjach moja skóra była przemęczona i wysuszona. Przetestowanie zabiegu nawilżającego było świetną okazją do poprawy jej kondycji.

O zabiegu:
Mimo tego, że gabinet Santhiya położony jest dość daleko od centrum (ul. Sarmacka 17/119), bez problemu można się tam dostać z serca Warszawy jednym środkiem transportu. Po wejściu zostałam powitana przez recepcjonistkę oraz Patrycję Wołowik, która wykonywała cały zabieg. Zaproponowano mi coś do picia oraz poproszono o zmianę mojego obuwia na jednorazowe. Wystrój całego salonu jest bardzo przyjemny, w kolorach różu i bieli, które świetnie ze sobą współgrają.
W gabinecie, w którym miał być wykonywany zabieg, zostałam poproszona o uzupełnienie krótkiego wywiadu. Jego celem było sprawdzenie, czy nie istnieją żadne przeciwwskazania do wykonania zabiegu.

Preparaty użyte podczas zabiegu

Preparaty użyte podczas zabiegu

Poinformowano mnie, że połączymy dwa zabiegi: Hydro Fusion oraz peeling wodny wykonany nowoczesnym urządzeniem Zaffiro, wykorzystującym zaawansowane technologie. Ucieszyłam się z takiej możliwości i przygotowałam się do zabiegu.
Na początku został wykonany delikatny demakijaż z pominięciem oczu. Następnie Patrycja włączyła Zaffiro i zasłoniła mi wacikami oczy i uszy, by kropelki wody się tam nie dostały. Peeling był bardzo przyjemny, choć na początku odczuwałam zimny strumień wody pod ciśnieniem, który powoli przesuwał się od czoła na policzki i na końcu na brodę. Po chwili przyzwyczaiłam się do nowej sytuacji i mogłam się zrelaksować. Woda pod koniec była odrobinę cieplejsza albo było to tylko takie złudzenie.
Następnie został wykonany peeling enzymatyczny, który nie tylko pięknie pachniał, ale też działał złuszczająco i nawilżająco. Kolejnym krokiem był profesjonalny masaż twarzy na preparacie witaminowym. Jego połączenie ze spokojną muzyką zapewniło głęboki relaks i odprężenie.
Po takim rytuale Patrycja Wołowik nałożyła mi na całą twarz, łącznie z powiekami, maskę algową z ekstraktem z aceroli, która miała rozświetlić skórę i nadać jej promienny blask. Dowiedziałam się, że ta roślina ma największe stężenie witaminy C występujące w naturze. Maskę trzymałam na twarzy około 15 minut, choć ciężko mi określić dokładny czas. Atmosfera panująca w gabinecie sprzyjała krótkiej drzemce, ale starałam się nie usnąć. Na zakończenie całego zabiegu zaaplikowano serum z wit. C. Po jego aplikacji odczuwałam przyjemne ciepło na całej twarzy.
Podczas wykonywania zabiegu atmosfera była bardzo luźna i przyjazna. Patrycja Wołowik odpowiadała na moje pytania i informowała mnie, jakie preparaty mam nakładane w danym momencie na twarz i w jaki sposób działają na skórę.

Przy wyjściu dostałam zalecenie, aby nie myć twarzy do końca dnia, a najlepiej zrobić to dopiero następnego dnia rano. Miało to pozwolić na wchłonięcie się jak największej ilości serum i jeszcze bardziej uwydatnić rezultaty zabiegu.

Miałam przyszykowany podkład, aby nie wyjść bez niego, ale twarz tak ładnie wyglądała, że nie miałam oporów przed wyjściem na zewnątrz bez makeupu.

Podczas wykonywania zabiegu Hydro Facial

Podczas wykonywania zabiegu Hydro Facial

Efekty:
Twarz jest wygładzona i promienna. Podczas zabiegu został złuszczony cały martwy naskórek, a dzięki nakładanym preparatom skóra została dogłębnie nawilżona i rozświetlona. Dzięki peelingowi wodnemu zostały wyrównane delikatne zmarszczki wokół ust i oczu. Skóra jest też zdecydowanie ujędrniona. W gabinecie spędziłam łącznie ok. 1,5 godziny.

Instytut Santhiya, www.santhiya.pl