PODZIEL SIĘ
Magda Szymanowska

Okolice intymne łatwo ulegają podrażnieniom na skutek stosowania nieodpowiednich płynów do higieny intymnej czy podpasek nasączonych „chemią”. Dlatego coraz częściej Polki szukają naturalnych produktów o bezpiecznych składach – nie tylko do pielęgnacji skóry twarzy czy ciała, ale też tych niezwykle delikatnych obszarów kobiecego ciała. To właśnie dla nich zostały stworzone płyny do higieny intymnej 4organic – to pierwsza polska marka kosmetyczna posiadająca certyfikat Allergy Certified. Rozmawiamy z jej twórczynią, Magdą Szymanowską. 

Magda SzymanowskaNasz ekspert: Magda Szymanowska, coach zdrowia, ekspertka od składów kosmetyków, wegetarianka, fanka zdrowego stylu życia. To ona wraz z mężem sprowadziła do Polski duńską markę kosmetyków naturalnych Derma, a następnie ekologiczne podpaski i tampony Ginger Organic. Zachęcona ich sukcesem i potrzebami zgłaszanymi przez kobiety stworzyła własną markę płynów do higieny intymnej – dla kobiet, mężczyzn, dzieci i nastolatków – 4 organic. www.4organic.pl

Dlaczego zaczęłaś interesować się naturalnymi kosmetykami?

– Od zawsze zajmowałam się tematem zdrowego stylu życia. Na początku była dietetyka i tematy związane ze zdrowym żywieniem, a zainteresowanie kosmetykami i pielęgnacją przyszło, krótko mówiąc, z potrzeby. Gdy mój obecnie 14-letni syn miał rok, okazało się, że jest alergikiem. Wtedy nie było takiej dostępności produktów spożywczych i kosmetycznych jak teraz, zaczęłam więc szukać tych bezpiecznych, przeznaczonych dla alergików, nie tylko w Polsce. Tak trafiłam na duńską markę Derma – prawdziwie hipoalergiczne, bezzapachowe kosmetyki, tolerowane nawet przez silnych alergików. Dzieliłam się swoimi doświadczeniami z koleżankami i innymi kobietami – okazało się, że potrzeba takich produktów jest naprawdę duża. Zaczęłam sprawdzać, dlaczego to działa, uwierzyłam w certyfikaty i instytucje badające, przekonałam się, że rzeczywiście zapachy i barwniki oraz niektóre konserwanty to bardzo silne alergeny. A w pielęgnacji skóry małych dzieci – nie tylko z atopią – jest niezwykle ważne, aby nie wprowadzać dodatkowych alergenów i patogenów, które mogą obciążać rozwijający się układ immunologiczny i powodować problemy na całe życie. Ciągłe stosowanie drażniących kosmetyków nasila objawy, a im dłużej podrażniamy skórę, tym trudniej jest przerwać to błędne koło. Więcej czasu zajmuje też potem oczyszczenie organizmu. Wprowadzając do Polski Dermę, zakochałam się w Danii, w Duńczykach, w ich świadomości, w bezkompromisowym podejściu do bezpiecznej i naturalnej pielęgnacji. Postawiliśmy więc z mężem wszystko na jedną kartę i zdecydowaliśmy się wprowadzić tę markę do Polski.

Potem był Ginger Organic?

– Kupiłam produkty tej marki podczas wizyty w Danii. Podpaski i tampony Ginger Organic wykonane są w 100% z organicznej bawełny. Wcześniej nie miałam pojęcia, co znajduje się w stosowanych powszechnie produktach higienicznych, bo producenci nie mają obowiązku podawać na opakowaniu ich pełnego składu. Mało kto zdaje więc sobie sprawę, że są bielone chlorem, nasączane absorbentami chemicznymi, silikonem, olejami mineralnymi oraz silnymi aromatami, które mają maskować nie tylko zapach wydzieliny, ale też chemii, jaką w nie włożono i której woń naprawdę trudno jest zamaskować. Dlatego producenci wpoili nam, że zapach to świeżość i czystość. Tymczasem substancje zapachowe są najsilniejszymi alergenami, a bielenie chlorem bawełny czy papieru – według najnowszych badań – powoduje wydzielanie się toksyn rakotwórczych. Poza tym czy ma sens tworzenie podpaski, która chłonie 10-krotnie więcej, niż sama waży? Czy naprawdę chodzi o to, aby jej nie zmieniać przez cały dzień? Te zaawansowane technologicznie produkty nie zawsze są najlepsze dla naszego zdrowia. Kilka lat temu głośno było o przypadku amerykańskiej modelki, Lauren Wasser, u której doszło do zespołu wstrząsu toksycznego wskutek zbyt długiego noszenia tamponu i w efekcie zakażenia sepsą oraz amputacji obydwu nóg. Dziś stara się ona edukować młode kobiety o zagrożeniach wynikających ze zbyt długiego noszenia tamponów nasączonych syntetycznymi składnikami. Naukowcy uważają, że tampony w 100% bawełniane, takie jak Ginger Organic, redukują to ryzyko do zera. Wprowadzenie Ginger Organic wywołało burzę na rynku, wiele dziewczyn pisało do mnie, że wręcz obserwują wyraźną poprawę samopoczucia, np. nie mają zawrotów głowy, które zawsze pojawiały się podczas stosowania tamponów! Zaskoczyło to nawet samą twórczynię Ginger Organic, Helenę Kristensen. Pamiętajmy, że nie ma bardziej wchłaniającego miejsca niż błona śluzowa dróg rodnych, zwłaszcza w czasie miesiączki, dlatego kierunek nowinek technologicznych nie do końca jest dobry. Czasami lepiej jest wrócić do natury.

A skąd Twój pomysł na własną naturalną, certyfikowaną i wegańską markę płynów do higieny intymnej 4organic?

– Gdy wprowadziliśmy na rynek Ginger Organic, odzew był nieprawdopodobny. Pojawiło się też wiele pytań o płyny do higieny intymnej. Zrobiłam wtedy analizę składów produktów dostępnych na rynku i… przeraziłam się. Okazało się, że nie mam co polecić – a rekomenduję tylko produkty, których sama nie boję się używać. W płynach do higieny intymnej ważne jest kilka rzeczy – musi to być delikatny detergent, który nie wysusza skóry, nie podrażnia jej, absolutnie nie może zawierać substancji zapachowych, barwników. Są to silne alergeny, które prowadzą do rozpulchnienia i przekrwienia błony śluzowej i tym samym większej podatności okolic intymnych na infekcje. To otwarte wrota dla drobnoustrojów, bakterii i grzybów. Czasami sama alergia może być mylona z infekcją, bo daje podobne objawy, takie jak świąd, zaczerwienienie, opuchlizna. A nawracające infekcje mogą być przyczyną chorób, zrostów, a nawet problemów z płodnością czy poronień. O te niezwykle wrażliwe miejsca powinnyśmy więc dbać świadomie. Tymczasem gdy robiłam mój research, nie znalazłam na rynku ani jednego kosmetyku, który nie zawierałby zapachu! A ta strefa ciała wyjątkowo nie lubi substancji zapachowych. Postanowiłam, że stworzę taką markę. W przystępnej cenie, w Polsce. Podstawą była certyfikacja międzynarodowej organizacji Allergy Certified, która gwarantuje, że produkt jest wolny od alergenów, substancji kancerogennych i zmieniających gospodarkę hormonalną. Poprosiłam o konsultację lekarzy ginekologów. Znalazłam producenta, który poszedł torem mojego myślenia, produkty przeszły wielomiesięczne testy i dostały certyfikat Allergy Certified jako pierwsza polska marka kosmetyczna. Bardzo się cieszę, że mogłam stworzyć produkty, które są bezpieczne i dostępne w cenie od 10 do 16 zł w drogeriach Rossmann, obecnych na każdym rogu. Dzięki temu może sobie na nie pozwolić wiele kobiet.

To pełna gama: dla kobiet, nastolatek, dzieci, nawet mężczyzn. Czy potrzeba aż tylu rodzajów płynu do higieny intymnej?

O panów zadbaliśmy przede wszystkim z myślą o paniach 🙂 Gdy substancje silnie drażniące zostaną na ich skórze, mogą działać podczas kontaktu seksualnego drażniąco na błonę śluzową kobiety. Chcieliśmy poza tym pokazać, że mężczyzna również powinien specjalnie troszczyć się o strefę intymną, która wymaga delikatniejszego podejścia. Produkty dla dzieci są odpowiedzią na zapytania kierowane do nas przez wiele mam – oddzielnie mamy płyn do dziewczynek i płyn dla chłopców, produkty te są jednocześnie przeznaczone do mycia całego ciała. W momencie dojrzewania zmienia się pH miejsc intymnych, a używanie nieodpowiednich kosmetyków może powodować infekcje, zwłaszcza u nastolatek, które zaczynają miesiączkować. Dlatego dla nich też stworzyliśmy oddzielny produkt, z dodatkiem probiotyku, który ma wspierać równowagę flory bakteryjnej. Mamy też preparat dla kobiet w okresie menopauzy (50+), który wzbogacony został o substancje nawilżające. Wiele kobiet, które sięgnęły po nasze produkty, dzieli się z nami swoimi doświadczeniami. Niektóre piszą, że ta – wydawałoby się – drobna zmiana zmieniła ich całe życie. Wierzę w to, bo przecież nawracające infekcje to też ogólnie obniżenie komfortu życia, problemy ze współżyciem, często to wszystko wiąże się z obniżeniem poczucia własnej wartości. Cieszę się, że możemy im pomóc.

4organicPłyny 4organic nie zawierają też substancji endokrynnie czynnych, o których jest ostatnio coraz głośniej. Czy rzeczywiście stosowane w kosmetykach mają na nas tak duży wpływ?

– Wybitny specjalista ginekolog endokrynolog, dr Anetta Karwacka, napisała pracę doktorską nt. składników endokrynnie czynnych stosowanych w kosmetykach. Niestety, ich negatywny wpływ jest wciąż lekceważony i prawo nie zakazuje ich stosowania. Należą do nich przede wszystkim niektóre filtry chemiczne stosowane w kremach do opalania i makijażu, ale jeden z nich – Benzofenon – znalazłam też w dostępnym na rynku płynie do higieny intymnej! Dodano go oczywiście nie po to, aby chronić przed promieniami UV skórę, tylko sam produkt. Składniki endokrynnie czynne to bardzo silne substancje, które mogą przenikać do organizmu – zachowują się w nim jak hormon, mogąc zaburzać pracę układu hormonalnego. W długim okresie mogą prowadzić do problemów endokrynologicznych. Substancje te są wydalane z organizmu, ale jeśli stosujemy coś codziennie, to ich wpływ jest zauważalny. Poza tym pamiętajmy, że zmywamy je potem ze skóry – a w naturze nic nie ginie. Na Hawajach od 2021 będzie obowiązywać zakaz używania kosmetyków z konkretnymi filtrami chemicznymi (m.in. z Oksybenzonem) ze względu na ich szkodliwy wpływ na rafy koralowe. Udowodnione działanie endokrynnie czynne ma też część parabenów.

No właśnie, a co z konserwantami? Są przecież niezbędne w kosmetykach…

– Tak jak mówiłam, nie poleciłabym innym kosmetyków, których nie użyłabym na swoją skórę czy skórę mojego dziecka. Według nowego prawa już nie będzie można dawać na opakowaniach oznaczeń „bez” np. „paraben-free” – ponieważ są to substancje prawnie dopuszczone. Dlatego jeśli poszukujemy kosmetyku bez danego składnika, bez substancji mogących zaburzać układ hormonalny, czy kosmetyków naturalnych, musimy świadomie czytać składy na opakowaniach. Pamiętajmy też, że nasza wiedza na temat działania substancji chemicznych ciągle się zmienia. Część z nich była dopuszczona kiedyś, teraz już nie. Stężenia parabenów zostały obniżone, zakazane też jest stosowanie ich w produktach podpieluszkowych do 3. roku życia. Przecież to z czegoś wynika, taka decyzja musi być poparta badaniami. Dlatego zawsze apeluję, aby ostrożnie i rozsądnie podchodzić do pielęgnacji. Dbajmy o małe dzieci, które dorastają, a ich immunologia dopiero się tworzy, to bardzo ważne. Oczywiście, kosmetyk, który zawiera wodę, musi być zakonserwowany, aby nie doszło do rozwoju w nim bakterii czy pleśni. W 4organic stosujemy konserwanty dopuszczone przez organizacje certyfikujące kosmetyki naturalne czy organiczne – i to w ilościach minimalnych, tylko tyle, ile potrzeba. Część z tych konserwantów jest całkowicie naturalna, jak witamina E czy witamina C, tylko niewielki procent to substancje chemiczne – nasze kosmetyki zawierają nawet powyżej 99% składników naturalnych.

Magda SzymanowskaMówicie, że marka 4organic to produkty prawdziwie hipoalergiczne. Czyli?

Płyny 4organic są certyfikowane przez organizację AllergyCertfied, która gwarantuje, że nie ma w nich żadnych znanych substancji alergizujących, zapachów, barwników ani uczulających konserwantów. Określenie „hipoalergiczny” – stosowane dotychczas w produktach bez certyfikatu – niewiele znaczyło, tyle tylko, że zawierają one mniej uczulających substancji niż inne produkty tego samego producenta. Od 1 lipca br. weszła ustawa, która to zmienia. Produkty hipoalergiczne muszą być teraz przetestowane w specjalny sposób, a oznaczenie będzie potwierdzeniem, że nie zawierają żadnego z silnych alergenów. W tej chwili na liście najsilniejszych alergenów znajduje się 26 substancji, mówi się, że Komisja Europejska ma rozszerzyć tę grupę do ponad 80 pozycji. Pamiętajmy jednak, że na rynku jeszcze przez kilka lat będą dostępne produkty, które zostały wyprodukowane przed tą zmianą.

Jak świadomie czytać składy nie będąc chemikiem czy kosmetologiem? Jak jeszcze zadbać o ekologię w swoim życiu?

– Nie wierzyć hasłom marketingowym. Unikać kosmetyków z zapachami, substancjami mogącymi zaburzać układ hormonalny i silnymi konserwantami. Szukać kosmetyków, które zawierają minimum 97% składników naturalnych. Wprowadzić drobne zmiany w codziennych nawykach. Prysznic zamiast wanny, niekorzystanie z plastikowych słomek, zakręcanie wody podczas mycia zębów, noszenie własnej torby na zakupy i własnego kubka na kawę – ja mam zawsze taki zestaw przy sobie. Oczywiście segregacja śmieci, wymiana żarówek na energooszczędne. Nie chodzi tutaj o dokonanie rewolucji, tylko o zmiany przeprowadzane małymi krokami. Chcę się też pochwalić, że 4organic jako pierwsza polska marka kosmetyczna produkuje płyny do higieny intymnej w opakowaniach z recyklingu i do ponownego recyklingu, wykonanych z bezpiecznego dla zdrowia materiału, bez bisfenolu A. Są one dostępne w wygodnej tubie i w małej butelce 100 ml – idealnej na podróż. Buteleczki płynów 4organic dla dzieci zostały stworzone w 100% z materiału, który powstał z recyklingu, dlatego mają delikatnie szary kolor. Zachęcam też kobiety do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami, rozwiązaniami. Inspirujmy się nawzajem.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Anna Kondratowicz 

PODZIEL SIĘ
Anna Kondratowicz
O urodzie piszę od 20 lat (byłam wicenaczelną magazynu URODA, pisałam dla dwutygodnika VIVA!, prowadzę wydania specjalne PARTY Medycyna Estetyczna). WirtualnaKlinika.pl to portal dla takich kobiet jak ja sama – zainteresowanych profesjonalnymi metodami poprawy wyglądu, które szukają rzetelnych informacji na ich temat i nie chcą ulegać ani modom, ani mitom związanym z tą dziedziną. I traktują zabiegi jako sposób na naturalne podkreślenie urody, a nie jej „przerobienie”. Można się ze mną skontaktować mailowo: redakcja@wirtualnaklinika.pl.