BOTULINA NA KURZE ŁAPKI – POLECA MAGDALENA WALIGÓRSKA

189
0
PODZIEL SIĘ

Magdalena Waligórska wróciła po urodzeniu dwójki dzieci na plan filmowy. Przygotowując się do roli trenerki fitness w serialu „Uzdrowisko” przeszła na dietę i regularnie ćwiczyła, postanowiła też zadbać o okolicę oczu – w zmarszczkach wokół oczu osadza się bowiem ciężki sceniczny makijaż i na to miejsce aktorka zawsze zwracała największą uwagę. W Klinice Strzałkowski poddała się zabiegowi redukcji kurzych łapek autorską metodą podania botuliny stworzoną przez dr. Franciszka Strzałkowskiego, co możecie zobaczyć na filmie powyżej. Czy jest zadowolona z efektu? Jak na co dzień dba o swoją skórę i urodę? Zdradziła nam w specjalnym wywiadzie dla naszego portalu! 

Co skłoniło Cię do wykonania zabiegu z botuliną?

– Gdy pracuję na planie, wiele czasu spędzam przed lustrem, więc mam okazję dobrze się sobie przyjrzeć:-) Analizuję swoją twarz i zaczyna mi przeszkadzać wiele rzeczy, na jakie normalnie nie zwróciłabym aż takiej uwagi. Najbardziej problematyczna była dla mnie zawsze okolica oczu i drobne zmarszczki w kącikach – grube, maskujące podkłady i pudry stosowane na planie lubiły się w nich osadzać. Teraz gdy robię demakijaż, make-up schodzi łatwo i szybko, a skóra w kącikach oczu jest gładka i ładnie napięta.

Czyli jesteś zadowolona z efektu zabiegu?

– Jak najbardziej! Niech najlepszą rekomendacją dla tego zabiegu i umiejętności dr. Franciszka Strzałkowskiego będzie to, że… niemal zapomniałam o tym, że go robiłam (śmiech). Efekt jest bardzo naturalny, a moja mimika w pełni zachowana – zapraszam codziennie od poniedziałku do piątku o godz. 19.00 na TVP2 do oglądania serialu „Uzdrowisko”, tam można zobaczyć, jak teraz wyglądam:-)

Rzadko aktorki tak otwarcie mówią o zabiegach medycyny estetycznej, jakim się poddają…

– Dlatego uważam, że trochę trzeba to odczarować! Przecież my, aktorki, w jakimś sensie zarabiamy własną twarzą i dbałość o nią jest dla nas bardzo ważna. Staram się regularnie korzystać z metod profesjonalnych, choć przez ostatnie 4 lata miałam ograniczone możliwości, ponieważ albo byłam w ciąży, albo karmiłam i wielu zabiegów po prostu nie mogłam wykonywać. Uważam jednak, że wszystko jest dla ludzi i medycyna estetyczna jak najbardziej jest w obszarze moich zainteresowań. Nie widzę oczywiście jeszcze wskazań do chirurgii plastycznej, ale też nie mówię „nie” bardziej radykalnym metodom w przyszłości. W podejściu dr. Franciszka Strzałkowskiego bardzo podoba mi się naturalność i równowaga – w poprawie wyglądu niezwykle ważne jest to, aby zachować harmonię między tym, co modne, a tym, co nam pasuje. Zabiegi typu wygładzanie zmarszczek mimicznych nie powinny być według mnie tabu – jeśli my, osoby publiczne, robimy je, pokazujmy dobre przykłady i polecajmy dobrych lekarzy innym kobietom.

Jak na co dzień dbasz o swoją skórę?

– Wiele lat temu na planie „Testosteronu” spytałam Marii Gładkowskiej, co robi, że po czterdziestce – do której ja się teraz zbliżam – ma tak piękną i gładką skórę. Powiedziała mi, że się wysypia, unika alkoholu i nie pali, codziennie pije dużo wody. Od tamtej pory staram się trzymać tych zasad i wiem, że kieliszek wina wieczorem nie zrobi mi tak dobrze jak piękna skóra o poranku:-) Ponadto gdy nie pracuję, to się nie maluję, aby dodatkowo już nie obciążać skóry makijażem. W ogóle polecam wszystkim kobietom, aby się polubiły w takiej naturalnej, „nieobrobionej” wersji i dbały przede wszystkim o jakość swojej skóry, a nie tylko jej wykończenie. Dużą wagę przykładam do starannego oczyszczania skóry, staram się dbać o jej odżywienie, nawilżenie i dotlenienie. Jestem wielką fanką kosmetyków Clarins – mają wysoką skuteczność, przyjemne konsystencje, są bezpieczne i nie testuje się ich na zwierzętach, co jest dla mnie bardzo ważne.

A pielęgnacja profesjonalna w gabinecie?

– Regularnie korzystam z zabiegów oczyszczających, mikrodermabrazji i masaży twarzy, które doskonale rozluźniają mięśnie żuchwy, co pomaga mi także w pracy aktora. Moim planem na jesień jest rozjaśnienie przebarwień po ciąży – zabiegom tym poddam się z pełnym zaufaniem w Klinice Strzałkowski. W międzyczasie dr Strzałkowski zachęcił mnie też do szybkiego, delikatnego wypełnienia bruzd nosowo-wargowych, o czym wcześniej nawet nie pomyślałam, a efekt jest naprawdę doskonały – nie widać, że coś było robione, a cała twarz wygląda na młodszą i bardziej wypoczętą. Przyglądam się teraz częściej innym kobietom i widzę, u jak wielu z nich taka drobna korekta przyniosłaby poprawę. Oczywiście warunkiem jest oddanie się w ręce doświadczonego i mającego wyczucie estetyczne lekarza. Cały czas mówimy przecież o podkreślaniu urody, a nie jej przerabianiu – i takie właśnie podejście ma Klinika Strzałkowski, co bardzo mi odpowiada.

W „Uzdrowisku” grasz trenerkę fitness, a przecież niedawno urodziłaś dwójkę dzieci. Musiałaś jakoś specjalnie zadbać o sylwetkę?

– Rzeczywiście, pokazanie się w topie odsłaniającym brzuch i legginsach było dla mnie dużym wyzwaniem po dwóch ciążach. Na szczęście miałam zaledwie kilka kilogramów do zrzucenia. Razem z mężem przeszliśmy na dietę pudełkową – cenię w niej to, że nigdy nie chodzę głodna i za każdym razem, gdy otwieram pudełko, czuję ekscytację – co tam pysznego i kolorowego się dziś kryje? Dieta ta zmienia też nawyki – przestawia na regularne jedzenie 5 posiłków dziennie, mniejsze porcje i zdrowe wybory. Moim małym sekretem jest owsianka z dużą ilością owoców i orzechów na śniadanie. Zauważyłam, że odkąd ją regularnie spożywam, nie mam ochoty na słodkie przekąski po południu. Co nie znaczy, że się katuję odmawianiem sobie przyjemności. Lubię się rozpieszczać smakołykami, ale teraz na deser chętniej wybiorę pudding chia niż bezę, bo wiem, że długofalowo lepiej się będę po nim czuć – nie wywołuje bowiem nagłego skoku poziomu cukru.

A ćwiczenia fizyczne?

– Cały czas rzeźbię sylwetkę, zapisaliśmy się też z mężem do sekcji badmintona. Jako młoda mama mam sporo ruchu przy dzieciach. Planuję również serię zabiegów na ciało w Klinice Strzałkowski, ale to już temat na następny wywiad… 🙂

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Anna Kondratowicz